UWAGA!!

1.To opowiadanie to wymysł mojej (CHOREJ) wyobraźni;
2.Bohaterowie (Z wyjątkiem siatkarzy) są fikcyjni;
3.Miłego czytania:)

sobota, 20 października 2012

Rozdział VIII

Alę budzi hałas w kuchni. Otwiera oczy i orientuje się, iż nie jest w swoim pokoju. I wtedy dopiero przypomina sobie, co zaszło minionej nocy. Nie jest z tego zadowolona, ale nie może ukrywać ze Bartman ją pociąga. Jest przystojny, nie da się zaprzeczyć. Wspaniałe zapachy z kuchni wyrywają ją z  łóżka. Na komodzie znalajduje jego klubową koszulkę, zakłada ją i wychodzi z sypialni. Rusza do kuchni. Zastaje tam zadowolonego Zibiego paradującego w samych bokserkach po mieszkaniu. Przygotowuje naleśniki na śniadanie.
-Bartman! Oszczędził byś tych widoków z rana!-jęczy
-Wczoraj Ci to nie przeszkadzało-droczy się z nią-pasuje Ci-dodaje, wskazując na koszulkę z numerem „9” którą ma na sobie.
-Mi też się podoba. Chyba Ci ją ukradnę…
-Nie mówię, że mi się podoba koszulka, ale ty w tej koszulce-rzuca, obejmując ją w pasie-ale jeszcze bardziej bez niej-podosi ją i rusza do sypialni.
-Nawet o tym nie myśl-mruczy-Bartman! Jesteś niewyżyty! Puszczaj!-wydziera się.
***
Dzwoni do drzwi mieszkania Piotrka. Czeka chwilkę  i naciska klamkę. Są otwarte. Wchodzi do środka i zaczyna szukać  siatkarza. Znajduje go w sypialni. Szuka czegoś w szafie.
-Sorry, że nie otworzyłem, ale właśnie się pakuje-tłumaczy, wyłaniając się zza drzwi szafy-czego znowu chcesz?!-ryczy-WYNOŚ SIĘ STĄD!-Mało jeszcze zniszczyłaś?!-krzyczy , a Pawłowska szczerzy zęby w uśmiechu-I z czego ty się cieszysz?
-Zostawiła Cię? Hmmm... Smutne-drwi udając współczucie.
-Bawi Cię to? Już raz mi zniszczyłaś życie! Czego jeszcze chcesz?!
-Przyszłam, żeby Ci pokazać nasze maleństwo –rzuca w niego zdjęciem USG.
-Nasze?! Kurwa, jakie nasze?! Jesteś aż tak głupia, że myślisz,  że uwierzę w te bajeczki ?! Twój nowy chłopak zrobił Ci dziecko, a teraz Cię nie chce ? Współczuję, ale to nie moja wina! Sprzedałaś się! Mogłaś się liczyć z konsekwencjami, a nie teraz szukać ratunku! I wiesz co?! Żal mi Twojego dziecka, ale nie dlatego, że ojciec go nie chce, ale dlatego, że ma taka matkę! A teraz bądź tak miła i opuść moje mieszkanie!-krzyczy i wraca do przerwanej czynności. Nie wie, że całej wymianie zdań przysłuchuje się Beata. Stoi przy otwartych drzwiach mieszkania chłopaka, skąd doskonale słyszy każde jego słowo. Przez chwile jest jej nawet żal Klaudii. Chowa się za drzwiami kiedy Pawłowska wybiega na klakę. Mróz wchodzi do sypialni Pita.
- Czegoś zapomniałaś?!-pyta, nie patrząc, kto przyszedł.
-Hej to nie Klaudia, tylko ja-jąka. Nigdy jeszcze nie widziała go tak zdenerwowanego.
-Beata? Co ty tu...? Zaraz skąd wiesz ,że ona tu była?
-Ja...słyszałam waszą rozmowę, jeśli to w ogóle można nazwać rozmową-rzuca spokojnie-Oczywiście  przypadkiem-dodaje, widząc rosnący w nim gniew.
-Przypadkiem?! Przypadkowo usłyszałaś całą rozmowę?!
-A kto Ci powiedział, że całą-wybucha dotąd spokojna brunetka-Powiedziałam tylko, że słyszałam.
-Wyjdź!
-Piotrek...-prosi łagodnym głosem.
-Wyjdź zanim powiem coś, czego potem oboje będziemy żałować. Proszę wyjdź-rzuca zrezygnowany-Proszę...
-Wyjdę. Tylko proszę... Nie rób niczego głupiego-po tych słowach opuszcza mieszkanie chłopaka.
***

Michał siedzi właśnie przed telewizorem  w mieszkaniu Ruska, który zgodził się go przenocować. Zastanawia się, jak udała się Zbyszkowi kolacja z Alą. Dochodzi do wniosku, że ich mieszkanie pewnie wygląda jak pole bitwy, biorąc pod uwagę konsekwencje ich wcześniejszych spotkań-Hej Misiek. Jak by co, to zostawiam ci klucze na półce w korytarzu, zamknij jak będziesz wychodził-informuje Paweł, wchodząc do salonu.
-A ty gdzie się wybierasz?-pyta Kubiak.
-Umówiłem się z Olgą-odpowiada.
-To zaczekaj! Ja wrócę do siebie. Niemożliwe, żeby kolacja aż tak się wydłużyła. Nie w ich przypadku-śmieje się.
-Pewny jesteś?-dopytuje się libero.
-Jasne! W razie czego pójdę do Pita, albo do dziewczyn.
-OK. Jak chcesz, to chodź.
Kilka minut później wychodzą razem z mieszkania Pawła. Zchodzą na parking i każdy rusza w swoją stronę. Misiek wsiada do swojego samochodu i rusza do domu. Zatrzymując się na swoim stałym miejscu parkingowym postanawia, że nie będzie ryzykował, że wejdzie do mieszkania w nie odpowiednim momencie, i wchodzi od razu do klatki, w której znajduje się mieszkanie Piotrka.

-Hej Pit, drzwi były otwarte. Wszystko OK?-pyta widząc wkurzonego jak nigdy Nowakowskiego ściskającego w ręku jakąś kartkę.
-Nic nie jest OK. Klaudia tu była.
-Czego ona znowu tu chciała-pyta zirytowany Michał.

-Przyniosła mi to-rzuca, podając mu zdjęcie USG Pawłowskiej-chciała się pochwalić.
-Nadal twierdzisz, że ona kłamie?
-Kłamie! To nie jest moje dziecko!
-Skoro tak mówisz...
-Ty też mi nie wierzysz?
-Wiesz, nie możesz mieć pewności...
-Jestem pewny! Nie spałem z nią od ponad pół roku! Nie uważasz, że byłoby coś widać?
-W sumie masz racje. I jak zareagowałeś?
-A jak miałem zareagować? Wkurwiłem się, nawrzucałem jej.
-I bardzo dobrze.
-Beata to słyszała…
-I co z tego? Co zrobiła?
-Nic. Nie zdążyła. Kazałem jej wyjść. Bałem się, że powiem za dużo. Musiałem ochłonąć.
-Hej, Piter spokojnie. Będzie OK. Ona na pewno to zrozumie.
-A jak nie?
-Cholera, dlaczego ty jesteś takim pesymistą?
-Klaudii podziękuj-śmieje się ironicznie.
***

Ala i Zbyszek leżą wtuleni w siebie w zmiętej pościeli. Uśmiechają się do siebie wciąż podekscytowani ostatnim czasem spędzonym w swoim towarzystwie. Alicja wstaje, owija swoje nagie ciało prześcieradłem i wychodzi z sypialni. Właśnie w tej chwili drzwi od mieszkania siatkarzy otwierają się i staje w nich Misiek. Jego wzrok pada na prawie nagą sąsiadkę. Wyraz twarzy szatyna jest bezcenny…
-Hej!
-Hej-odpowiada, a jej policzki przybierają barwę purpury. Szybko cofa się do sypialni i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że Zibi stoi tuż za nią. Wpada na niego, a prześcieradło, którym się okryła, lekko się zsunęło. W ostatniej chwili poprawia opadający materiał.
-O Misiek, a co ty tak wcześnie?-pyta Zibi.
-Noo... biorąc pod uwagę, że jest już dwunasta to wcale nie tak wcześnie...
-Dwunasta? Nie żartuj, przecież jest dopiero-patrzy na zegarek stojący  na komodzie- 1159.
-Wielka różnica, Panie Filozofie.
-Zasadnicza-wymądrza się dalej Zibi.
Panowie się przekomarzają się dalej, a Alicja wchodzi do sypialni Bartmana, zbiera swoje rzeczy i rusza szybkim krokiem do łazienki.
Opuszcza ją ubrana kilka minut później.
-Ja juz będę się zbierała-stwierdza i rusza do drzwi.

-Poczekaj! Odprowadzę Cię!-krzyczy Zibi, idąc za nią.
-W tym? Na pewno nie-śmieje się wskazując na jego ciało odziane jedynie w dresowe spodnie.
-Yyyy...-drapie się po głowie-masz rację. Poczekaj chwilkę.
Kilka minut póżniej idą już w kierunku mieszkania dziewczyn. Gdy docierają na odpowiednie piętro widzą uchylone drzwi. Dziwi ich to, w końcu Mróz nigdy nie zostawia ich otwartych. Zagadka rozwiązuje się chwilę później. Przy wejściu do pokoju Beaty stoi Nowakowski ze zrezygnowanym wyrazem twarzy.
-Hej, co znowu?-pyta Ala.
-A jak myślisz?-odpowiada pytaniem, sfrustrowany Piter.
-Dalej Cię gnębi?
-Chyba szybko jej się to nie znudzi-jęczy-Beata! Proszę, otwórz!-z pokoju wyłania się twarz brunetki.

-Otworzyłam! Wystarczy?-krzyczy i szybko zamyka drzwi. Nie wystarczająco szybko. Piotrek uniemożliwił jej to, blokując je stopą-Czego ty ode mnie chcesz? Najpierw nie chcesz ze mną rozmawiać, a teraz nagle przychodzisz i się dobijasz! Zastanów się, czego chcesz!
-Ale ja wiem, czego chcę.
-Gratulacje! Masz mi jeszcze coś do powiedzenia? Nie? Cieszę się!-odpycha zaskoczonego środkowego i zamyka mu drzwi przed nosem.
-Ciężkie życie Cię z nią czeka-drwi Zibi i żegnając się pocałunkiem z Alicją wraca do siebie.
-Chodź, Piter. Powiesz mi o co poszło. Ona i tak teraz nie wyjdzie-idą do kuchni. Ala wstawia wodę na kawę i rusza do swojej sypialni, by się przebrać. Wraca chwilę później ubrana w wygodny dres i zaczyna wypytywać Pita o powód ich kłótni-Nie przejmuj się. Do jutra jej przejdzie. Co ja mówię? Jeszcze dziś wieczorem do Ciebie przyjdzie. Nie wytrzyma!
-Myślisz?
-Ja nie myślę…  ja to wiem-dodaje, widząc jego zaskoczony wzrok.
-Dzięki. Jesteś wielka-spędza jeszcze trochę czasu w mieszkaniu dziewczyn wierząc, że może Beata zmieni zdanie. Niestety, nie wyszła nawet z pokoju. Wraca do siebie i kontynuuje przerwane niespodziewaną wizytą Klaudii pakowanie. jest już prawie gotowy, gdy w drzwiach jego pokoju staje Mróz.
-Ala miała rację-śmieje się.
-Nic dziwnego. Zna mnie od lat-nastaje niezręczna cisza. Żadne z nich nie wie, co powiedzieć.
-Przepraszam-mówią jednocześnie. Wybuchają śmiechem.
Wieczór upływa im niezwykle miło. Organizują sobie wieczór filmowy. Jednak żadne z nich nie jest zainteresowane odtwarzanymi filmami. Rzucają sobie nawzajem ukradkowe spojrzenia, a gdy się krzyżują, szybko opuszczają wzrok, patrząc w ekran telewizora.
-Jak  w przedszkolu-słyszą głos za plecami. Odwracają się w tamtym kierunku. Widzą tam Grześka Kosoka.
-Hej, długo tam stoisz?-pyta lekko zawstydzony Pit.
-Wystarczająco-śmieje się Rzeszowski środkowy.
-A tak właściwie, to co ty tu robisz?
-Chciałem poznać tę Twoją piękną Beatę, i widzę, że idealnie trafiłem-Mróz patrzy na Piotrka. Jego mina wyraża wszystko. Kosa nie kłamie, Piter musiał mu o niej opowiadać. Tylko nie może zrozumieć, dlaczego…?

niedziela, 14 października 2012

Rozdział VII

Rozdział VII


-Cieszę się że przyszłaś-słyszy głos za plecami. Nie jest to jednak głos Piotrka, którego spodziewała się spotkać. Należy do...
-Klaudia. Jak mogłam się nie domyślić-stwierdza Beata.
-Jaka ty jesteś naiwna. Naprawdę myślałaś, że to Piotrek Cię zaprosił? Musisz wiedzieć, że on nie jest i nigdy nie będzie Twój. On należy do mnie! I nikt, podkreślam NIKT mi go nie odbierze.
-Ty sama sobie go odebrałaś...
-Ciekawe kto Ci naopowiadał takich bajeczek...
-Zostawiłaś go kiedy Cię potrzebował. A teraz przyjeżdżasz i niszczysz to co udało mu się osiągnąć.
-Ja go zostawiłam? Masz zbyt bujną wyobraźnię-drwi.
-Tak, ty. No chyba jeśli mówisz facetowi że ma wybierać między Tobą, a jego największą pasją, to oznacza, że Ci na nim nie zależy. Proste. Tylko jedno mnie zastanawia... Po co tu przyjechałaś? Czyżby Twój nowy sponsor Cię zostawił? To przykre... Może powinnaś pójść z tym do psychologa? On Ci pomoże. Żegnam.
-Nie tak szybko!-krzyczy i dogoniła szatynkę-myślisz, że mu na Tobie zależy, ale tak nie jest. Dla niego się nie liczysz. Przy pierwszej okazji Cię zostawi. Zapamiętaj to! On wróci do MNIE.
-Za wysokie progi dla Ciebie, dziewczyno. Żegnam!-rzuca odchodząc szybkim krokiem. Kieruje się prosto do mieszkania Nowakowskiego.
-Jeszcze mnie popamiętasz!-rzuca jeszcze Pawłowska, jednak Beata już tego nie słyszy.
***

Ala wchodzi do mieszkania. Zagląda do pokoju Beaty, lecz jej tam nie ma. Widząc kwiaty na komodzie domyśla się, że jest z Piotrkiem. Nie chce im przeszkadzać, postanawia więc nie dzwonić.
***

Dzwoni do drzwi. Chwilę później słyszy szczęk klucza w zamku, a przed nią pojwia się uśmiechnięty Piotrek-Hej! Co Cię tu sprowadza?-pyta beztroskim głosem, wprowadzając ją do salonu.
-Klaudia...
-Znowu? Cholera! Wiedziałem, że nie odpuści-krzyczy uderzając pięścią w ścianę-ale nic Ci nie zrobiła?-upewnia się, patrząc jej w oczy.
-Nie, ale... Piotrek, ja nie wiem, co mam robić.
-Coś wymyślimy-odpiera, przytulając ją do siebie.
-Nie... Piotrek, ja coś z tym zrobię, nie mieszaj się w to.
-Coś ty? Przecież to moja wina! To ja ją zostawiłem, i to dlatego ona teraz się mści. Tylko zamiast na mnie, uwzięła się na Ciebie.
-Ona… ona myśli, że my jesteśmy parą.
-Co?
-No, widziała nas wtedy razem i uznała, że my naprawdę ze sobą jesteśmy...
-To wszystko tłumaczy. Tym bardziej muszę Cię przed nią bronić...

Usłyszeli dzwonek do drzwi, siedząc na kanapie, przytuleni do siebie.
-Zaraz wracam-rzuca Pit, idąc do drzwi-Klaudia? Czego chcesz?
-Musimy porozmawiać.
-Nie mamy o czym rozmawiać. Wyjdziesz sama, czy mam Ci pomóc?
-Ale Piotruś! Ja Cię kocham!
-WYNOŚ SIĘ POWIEDZIAŁEM!!!
-Dobra, nie chcesz mnie wpuścić to nie, powiem Ci tutaj. Jestem w ciąży... Nie myśl, że Ci odpuszczę... Do zobaczenia. Niedługo-rzuca i zbiega schodami do wyjścia. Nowakowski stoi zamurowany. Zastanawia się, czy to możliwe, że Klaudia spodziewa się jego dziecka. Nie może sobie przypomnieć, kiedy ostatnio przespał się z brunetką.
-Piotrek-głos Beaty wyrywa go z zamyślenia-ja już chyba pójdę. Nie chcę Ci przeszkadzać.
-Poczekaj!
-To nie ma sensu. Idź za nią. Nie trać czasu.
-Beata! Jestem pewien, że ona to wymyśliła!
-A jeśli nie?
-A jeśli nie, to to na pewno nie jest moje dziecko! Nie spaliśmy ze sobą już od tak dawna, że byłoby widać, że jest w ciąży.
-Do zobaczenia. Kiedyś-rzuca, odchodząc.
-Poczekaj!-krzyczy, biegnąc za nią. Łapie ją za rękę.
-Na co? Ja nie mogę żyć ze świadomością, że odbieram komuś ojca!
-Proszę, uwierz mi. To nie moje dziecko! Ona po prostu chce, żebyśmy przestali się spotykać.
-Więc przestanie...-koniec jej zdania tłumią jego usta, napierające na jej wargi. Ona nie odwzajemnia pocałunku. Nie może.
-Proszę, uwierz mi. Możesz mnie znienawidzić, ale powiedz, że mi wierzysz.
-Ja, ja... ja Ci wierzę, ale to wcale nie znaczy, że ona kłamie. Proszę, nie przychodź, nie dzwoń. To nic nie zmieni. Żegnaj Piotrek-szepcze, całując go w policzek i zbiega po schodach do swojego mieszkania. On, załamany wraca powoli do swojego mieszkania, zamyka drzwi, siada na kanapie w salonie i zaciskając dłonie w pięści zastanawia się do czego dąży Pawłowska...
***

Michał, cały w skowronkach szykuje się do spotkania z Magdą. Zakłada ulubioną jasną koszulę i ciemne jeansy. Wychodzi z domu i rusza do kawiarni. Na miejscu wybiera stolik w rogu, tak by nikt im nie przeszkadzał. Kilka minut później do środka wchodzi Magda, wywołując rozmarzony uśmiech na jego twarzy. Jej jasnozielona sukienka podkreśla jej oczy i idealnie dopełnia jej wizerunek. Misiek nie może wydobyć z siebie słowa. Dopiero po chwili udaje mu się wykrztusić-Hej. Ślicznie wyglądasz.
-Cześć. Ty też wyglądasz imponująco-odpowiada, siadając naprzeciwko niego. Podchodzi do nich kelnerka, chcąc przyjąć zamówienie. Od początku nie kryje fascynacji siatkarzem.
-Madziu, na co masz ochotę?-pyta szatyn, celowo łapiąc ją za rękę, czym irytuje kelnerkę.
-Poproszę o kawę. I może... kawałek tej apetycznie wyglądającej szarlotki.
-Dwa razy-dodaje Kubiak, uśmiechając się do Zamłyńskiej. Kelnerka kwituje to głośnym prychnięciem i odchodzi zostawiając ich samych. Wybuchają głośnym śmiechem.
-Ona... naprawdę uwierzyła... że jesteśmy parą-wykrztusza Magda między kolejnymi napadami śmiechu.
-A widziałaś jej minę? Jakby chciała Cię zabić gołymi rękami.
-Tak, to było wspaniałe. Pozwól, że zapytam. Dlaczego tak właściwie mnie zaprosiłeś?-pyta, opanowując się w końcu.
-Chciałem z Tobą porozmawiać. Poznać Cię bliżej-odpiera przysuwając się do niej-Może powiesz mi coś o sobie?
-A co chciałbyś o mnie wiedzieć?
-Wszystko. Każdy szczegół.
-W takim razie to trochę potrwa.
-Opowiadaj-dziewczyna zaczyna swoją historię. Opisuje mu swoje dotychczasowe życie, nie  pomijając nawet tych najmniej przyjemnych chwil. Czuje, że może mu zaufać. Wie, że może być w nim całkowicie szczera. Rozmawiają o  wszystkim. Okazuje się, że mają takie same zainteresowania. Lubią te same filmy, czytają te książki, słuchają tej samej muzyki. Są do siebie idealnie dopasowani. Dobrze im się rozmawia, świetnie się ze sobą czują. Nie mogą się rozstać. Nie brakuje im tematów do rozmowy. Wychodzą z kawiarni dopiero po kilku godzinach, śmiejąc się z miny znajomej kelnerki, widzącej ich trzymających się za ręce.  Michał odprowadza ją do domu i szczęśliwy wraca do domu. Spotyka tam zadowolonego z siebie Zibiego-Hej, co Ci tak wesoło-pyta Misiek.
-...więc na noc umówiłem się z Alą...-nuci w odpowiedzi. Oczy Kubiaka prawe wychodzą mu z orbit.
-I zgodziła się?
-Nie miała wyjścia-śmieje się, wchodząc do swojego pokoju.
Misiek wskakuje pod prysznic i ze wspomnieniem Magdy przed oczami zasypia...
***

Alicja szuka idealnej kreacji na kolację z Bartmanem. Zastanawia się czy dobrze zrobiła, umawiając się z sąsiadem. Przegląda właśnie sukienki wiszące w szafie, starając się znaleźć odpowiednią. Chce, by była wyjątkowa. Niestety, nie posiada nic, co by ją zadowoliło. Postanowia z samego rana wybrać się na zakupy. Właśnie wtedy słyszy trzask zamykanych drzwi. Wychodząc z pokoju widzi Beatę, wbiegającą do siebie. Zgarnia bukiet stojący na komodzie i wyrzuca kwiaty do śmietnika.
-Hej, co ty robisz?-pyta, łapiąc przyjaciółkę za rękę-Coś się stało?-zamiast odpowiedzieć, przytula się do brunetki. Z jej oczu płyną łzy. Maj prowadzi ją do jej pokoju i siada obok, czekając, aż przyjaciółka uspokoi się wystarczająco, by móc jej opowiedzieć, co się stało. Siedzą w ciszy przez kilkadziesiąt minut. Dopiero wtedy Beata zdobywa się na to, by wyjaśnić Ali, co wydarzyło się tego dnia. Zaskakuje ją, jak daleko gotowa jest posunąć się Klaudia, by uprzykrzyć życie jej przyjaciółce i Nowakowskiemu. Nie wie, czy może wierzyć w zapewnienia chłopaka, że ta ciąża to tylko głupi żart. Nie zna go wystarczająco, by wiedzieć, czy mogą mu zaufać. Boi się odezwać, nie chce pogorszyć nastroju Beaty, która i tak jest w totalnym dołku. Siedzi tak bijąc się z myślami, co może zrobić, by jej pomóc. Przychodzą jej do głowy tylko dwie opcje. Pogadać z Piotrkiem i pogadać z Magdą. Uznaje, że na początek powinna poznać jego wersję wydarzeń. Nie może jednak zostawić Beaty samej. Jednak patrząc na nią orientuje się, że dziewczyna zasnęła. Delikatnie przykrywa ją leżącym na fotelu kocem i wychodzi z mieszkania. Rusza na górę. Spodziewa się, że Piotrek będzie sam, dziwi ją więc widok stojącego za drzwiami Zbyszka.
-Hej, mnie szukasz?-pyta, uśmiechając się łobuzersko.
-Nie tym razem. Muszę pogadać z Pitem.
-Wątpię, żeby Ci się to udało, ale wejdź-stwierdza, wpuszczając ją do środka-drugie drzwi po lewej-dodaje, kierując się do salonu. Podchodzi do wskazanych drzwi, puka i czeka na zaproszenie. Nie usłyszawszy go, delikatnie uchyla drzwi, zaglądając do środka. Widzi siatkarza siedzącego w rogu pokoju. Wyraz jego twarzy wskazuje na kompletne zagubienie. W ręku trzyma telefon. Na pewno próbował dzwonić do Beaty, jednak jej telefon leży wyłączony pod łóżkiem. Alka wchodzi do środka, lecz on nawet na nią nie patrzy. Podchodzi więc bliżej, siada obok i rzuca:
-Beata wygląda podobnie. Idź do niej, ona bedzie Cię teraz potrzebować-po tych słowach idzie do salonu, w którym siedzą Zibi, Misiek i kilku innych zawodników Jastrzębskiego. Chwilę później swoją jaskinię opuszcza również Nowakowski.
-Wychodzę-mruczy i wybiega z mieszkania.
-Jak ty to zrobiłaś?-pyta zaskoczony Rusek.
-Mam swoje sposoby. Są niezawodne-śmieje się brunetka.
***

Mróz powoli otwiera oczy. Widzi kogoś nad sobą, ale w ciemności nie może zidentyfikować intruza. Rozpoznaje go dopiero, gdy pochyla się nad nią. Zapach jego perfum poznałaby wszędzie-Piotrek! Prosiłam, żebyś mnie zostawił!-krzyczy, odsuwając się od niego.
-Proszę, posłuchaj...
-Nie, to ty posłuchaj! Nie odwiedzaj mnie, nie dzwoń i nie szukaj ze mną kontaktu w żaden inny sposób! Po prostu... Zapomnij! Zapomnij o mnie, o nas, o tym co się międzi nami wydarzyło! Zajmij się sobą i mi też na to pozwól!
-Ale...
-Proszę wyjdź...-głos jej się załamuje. Wie, że jeśli chłopak zostanie u niej jeszcze przez chwilę, to ona po prostu zacznie płakać. „Nie mogę…Nie mogę mu pokazać, że mi na nim zależy. On musi zająć się Klaudią i ich dzieckiem,  ja się nie liczę”-powtarza w myślach
-Nie mogę... Nie potrafię...-odpowiada, próbując się do niej zbliżyć, jadnek każdy jego ruch sprawia, że Beata jeszcze bardzie się od  niego odsuwa.
-Piotrek, proszę...nie utrudniaj mi tego-prosi. Coraz trudniej jest jej opanować napływające łzy. Jedynym pocieszeniem jest wciąż zgaszone światło. Daje nadzieję, że siatkarz nie zobaczy jej łez. Niestety, Pit, jakby ignorując jej niemą prośbę, by nie włączał lampki, robi to właśnie w chwili, gdy po jej policzku spływa pierwsza, samotna łza. W ślad za nią idą kolejne, których nie mogła już ukryć. Chce się odwrócić, ale jest za późno. Piotrek nie zważając na jej reakcję siada obok niej, obejmuje ją ramieniem i delikatnym gestem ociera jej łzy. Przytula ją do siebie, a ona wtula się z niego go, nie pozwalając mu odejść. Skoro i tak zobaczył, jak bardzo boli ją to, do czego stara się doprowadzić, to nie ma sensu wmawiać mu, że jest inaczej. Nie jest głupi, łatwo dopasuje wszystkie fakty…
Siedzą tak wtuleni w siebie, każde pogrążone w myślach. Nie odzywają, się do siebie. Nie muszą. To milczenie pozwala im poznać siebie znacznie bardziej niż najdłuższa nawet rozmowa. Niestety, nie jest im dane długo cieszyć się samotnością, gdyż do mieszkania dziewczyn, trzaskając drzwiami, wbiega Alka. Wpada jak burza do pokoju Beaty, lecz widząc ją w ramionach blondyna, od razu się wycofuje, zamykając za sobą drzwi. Piotrek, słysząc równy oddech szatynki, ostrożnie układa ją na łóżku, otula ją kocem i siada w stojącym przy ścianie fotelu i wpatrując się w jej twarz zwróconą w jego stronę, również zasypia...
Budzi się czując jak ktoś okrywa jego zmarznięte ciało ciepłym kocem. Otwierając zaspane oczy widzi przed sobą twarz uśmiechniętej brunetki. Mimo słabego światła dokładnie widzi każdy szczegół jej twarzy-Przepraszam, nie chciałam Cię obudzić-szepcze nieśmiało dziewczyna.
-Mógłbym się tak budzić codziennie... Nawet gdybym musiał spać w tym fotelu-śmieje się, powoli wstając-to może ja pójdę do siebie...
-Bez przesady. Zostań. Możesz spać tutaj, ja pójdę do Ali-proponuje, wskazując swoje łóżko.
-Nie ma takiej opcji. Nie będziecie się gniotły we dwie. Poradzę sobie.
-No to chociaż połóż się obok mnie. Nie mogę pozwolić, żeby Cię całkiem w tym fotelu połamało. No chodź, przecież nic Ci nie zrobię-dodaje widząc jego niepewną minę.
-Poprzednim razem nie skończylo się to najlepiej-wypomina.
-No chodź-kładzie się, wyciągając do niego rękę.
-OK-odpiera niepewnie, kładąc się obok niej. Jej łóżko okazuje się jednak troszeczkę za małe dla nich dwojga, muszą więc spać ściśle przytuleni do siebie. Momentalnie usypiają. Nie budzi ich nawet hałas wywołany przez wracającą z zakupów Alicję. Dopiero około godziny 1230 wstają z łóżka. Beata proponuje mu śniadanie, ale grzecznie odmawia. Ona jest jednak uparta i zmusza go, by jej towarzyszył. Atmosfera między nimi rozluźna się. Nie wracają więcej do pojawienia się Klaudii, oboje wiedzą, że nie powinni poruszać tego tematu-Dziękuję, było pyszne. Chyba będę musiał się zrewanżować-stwierdza Piotrek, kończąc jedzenie.
-Przestań, to była czysta przyjemność.
-Skoro tak mówisz. Pomóc Ci z tym?-pyta, wskazując na ogromny stos brudnych naczyń.
-Nie trzeba poradzę sobie. Ale dziękuję za propozycję.
-Wiesz co, ja już się będę zbierał. Muszę zacząć się pakować, bo potem jak zwykle czegoś zapomnę.
-OK. Pa-dziewczyna chce pocałować go w policzek, jednak on niespodziewanie obraca głowę, więc trafia na jego wargi. Szybko odsuwa się od niego, jednak chęć ponownego poczucia jego cudownych ust zwyciężyła. Zarzuca mu ręce na ramiona i przysuwa jego twarz wystarczająco, by móc swobodnie dosięgnąć jego warg. Ich namiętny pocałunek przerywa pojawienie się Alicji.
-No nie! Co ja takiego w sobie mam, że zawsze musze wpaść w nieodpowiednim momencie?-mruczy, odwracając się na pięcie-nie przeszkadzajcie sobie-dodaje, wychodząc. Pojawienie się Ali zepsuło niestety atmosferę. Piotrek na pożegnanie muska ustami wargi Beaty i opuszcza mieszkanie dziewczyn…
***

Alicja szykuje się na kolację z Bartmanem. Bierza długą, relaksującą kąpiel, podkręca włosy, robi lekki makijaż i zakłada kupioną tego dnia sukienkę. Przegląda się w lustrze i stwierdzając, że wszystko jest w porządku, czeka na Zbyszka. Gdy dzwoni do drzwi biegnie mu otworzyć. Widząc ją oczy prawie wychodzą mu z orbit. Nic dziwnego, wygląda wprost wspaniale. Idealnie dopasowana sukienka, wysokie buty i ten zniewalający uśmiech daje niesamowite, wręcz zapierające dech w piersiach wrażenie. On również prezentuje się nienagannie. Jego świetnie skompletowany strój wskazuje na zainteresowanie siatkarza modą. Wita się z nią, podaje jej ramię i prowadzi ją w stronę wyjścia. Dziewczyna spodziewa się, że pojdą do jakiejś miłej restauracji, jednak siatkarz ma zupełnie inne plany. Prowadził ją w kierunku swojego mieszkania. Otwiera przed nią drzwi i prowadzi ją do salonu, na środku którego stoi pięknie przystrojony stół. Ala jest pod rażeniem tego co widzi. Nie spodziewała się, że Bartman jest zdolny przygotować taką kolację. Uśmiecha się widząc jej reakcję. Zaprasza ją do stołu, przysuwa jej krzesło i rusza do kuchni, by przynieść przygotowane danie. Jeszcze zanim wraca, Alicja czuje wspaniały zapach przyrządzonej przez Zibiego potrawy. Okazuje się być nią apetycznie wyglądająca zapiekanka.
-I może mi powiesz, że sam ją zrobiłeś?-kpi.
-Wątpisz w moje umiejętności?-pyta przekornie.
-Oczywiście, że nie. Tylko wygląda tak wspaniale, że trudno uwierzyć, że to dzieło mężczyzny.
-Nie wierzysz, że facet mógłby umieć gotować?
-Nie marudź, tylko nakładaj-stwierdza-Ummm... jakie to pyszne-zachwyca się każdym kęsem.
-Wiedziałem, że będzie Ci smakowało-śmieje się.
-Pewny siebie jak zawsze-mruczy.
Siedzą tak, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Z wieży stojącej na regale płyną dźwięki ulubionej piosenki Alicji. Zaczyna się kołysać w jej rytmie, a Zibi nie mogąc się powstrzymać prosi ją do tańca. Trzeba przyznać, jest świetnym tancerzem. Szaleją na „parkiecie” od dłuższego czasu, a Zbyszek nie mogąc się opanować przysuwa swoją twarz do jej, spogląda w jej cudowne oczy i składa delikatny pocałunek na jej ustach. Dziewczyna wymierza mu siarczysty policzek i odwraca się chcąc opuścić jego mieszkanie. Siatkarz jednak okazuje się znacznie szybszy. Łapie ją za rękę, odwraca ją do siebie i przysysa się do jej delikatnych warg. Początkowo nie chce odwzajemnić pieszczoty, lecz natarczywe usta Bartmana powodują, że zaczyna oddawać jego pocałunek z jednakową namiętnością. Jego język wkrada się w jej usta, badając dokładnie jej podniebienie i delektując się jej smakiem. Jego ręce wędrują na jej biodra, unosi ją lekko, tak by mogła objąć go nogami w pasie. Zanosi ją do sypialni, gdzie przygniata ją do ściany pozwalając jej swobodnie pozbyć się jego marynarki. Jego usta wyznaczają ścieżkę od jej ust, przez szyję do piersi ciasno opiętych sukienką. Zaczyna powoli rozpinać ją chcąc odsłonić sobie skrywane pod ubraniem ciało domagające się pieszczoty. Pozwala mu pozbawić się tej części garderoby, jednocześnie zrzucając z niego koszulę. Rzuca ją na łóżko i zaczyna pieścić dłońmi jej spragnione rozkoszy ciało, ustami wracając do jej warg. Wzajemnie pozbywają się reszty garderoby czerpiąc niesamowitą przyjemność z widoku swoich nagich ciał. Obsypują je nawzajem delikatnymi pocałunkami sprawiając sobie nieskrywaną rozkosz. Kiedy w końcu wchodzi w nią dziewczyna jęczy z rozkoszy. Ich ciała szybko odnajdują wspólny rytm. Kochają się długo, a gdy wreszcie przychodzi moment spełnienia opadają zmęczenia na łóżko, i wtuleni w siebie zasypiają…

Rozdział VI

Rozdział VI


Zbyszek wchodzi do kuchni gdy Michał, po zrobieniu sobie kawy, odwraca się w stronę lodówki, by przygotować sobie śniadanie. Chwyta kubek kumpla i upija łyk.
-Cholera, jaka słodka!-jęczy.
-Zrób sobie swoją-mruczy Kubiak, wyrywając kubek z ręki Bartmana.
-Dobra, spoko, nie bulwersuj się. O, robisz kanapki. To ja też poproszę.
-Chyba Cię pogięło-odpowiada młodszy.
Zbyszek robi minę kota ze Shreka. Nawet to nie pomaga.
-Daj spokój. Wprawy nabierzesz, Magda się ucieszy.
-A co ona ma do tego?
-Przecież to widać gołym okiem. Podoba Ci się. I nie zaprzeczaj. Ślepy by zauważył.
-Fakt, brzydka nie jest, ale ja jej w ogóle nie znam.
-Piterowi to jakoś nie przeszkadzało. Może do niej zadzwonisz?
-Gdybym miał numer, to bym zadzwonił.
-Dziewczyny na pewno mają.
-To ja lecę!-krzyczy  korytarza.
-Ej, a moje kanapki?-krzyczy za nim Zibi, opierając się o kuchenny stół. Misiek jednak już nie słyszy pytania przyjaciela-Co ta miłość robi z człowiekiem?-zastanawia się, kręcąc głową.
***


 Beata śpi sobie smacznie  śniąc o swoim ślubie z wysokim, nieznajomym blondynem.
-Zebraliśmy się tu, by połączyć świętym węzłem małżeńskim Beatę i...
...I... w tym momencie do pokoju Beaty wbiega Kubiak głośno trzaskając drzwiami.
-Misiek! Nie uczyli Cię, że się puka?-pyta wkurzona nagłym wyrwaniem ze snu szatynka.
-Co...? A, sorry zapomniałem. Masz może numer do Magdy ?
-Wiedziałam, że w końcu po niego przyjdziesz-odpowiada, podając mu karteczkę z zapisanym ciągiem dziewięciu cyfr.
-Dzięki. Jesteś wielka.
-Wiem. A i nie zapomnij zamknąć za sobą drzwi.
-A ja liczyłem na dobra kawę, ale jak mnie wyganiasz to idę. Jeszcze raz dzięki. Narka.
-Pa.

-Halo?-odebiera zaspana Magda.
-Obudziłem Cię?-pyta Misiek.
-Nie, już nie spałam.
-To w takim razie może masz ochotę na małą czarną w moim towarzystwie.
-OK. Tylko pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Że już nie będziemy śpiewać.
-Masz to jak w banku-śmieje się.
-A gdzie się spotkamy?
-Kojarzysz tą małą kawiarnię obok parku?
-Tak, wiem gdzie to jest.
-Może tam się spotkamy? Powiedzmy o piętnastej?
-Jasne. To do zobaczenia-potwierdza szczęśliwa Mada.
Wchodzi do mieszkania z wielkim, nawet jak na niego, bananem na twarzy.
-Nie szczerz się tak, bo zmarszczek dostaniesz-nabija się z niego Zibi.
-Ty się lepiej martw o swoje zmarszczki. Umówiłem się z nią na trzecią.
-Spoko. Szczęścia wam życzę. Dobra ja spadam. Idę odebrać samochód.
-No! Nareszcie nie będziesz jeździł moim.
-Też się cieszę-rzuca, opuszczając mieszkanie.
***

-Beata, ja wychodzę!
-Uhmm-mruczy, przekręcając się na brzuch. Miała nadzieję, że uda jeje się jeszcze zasnąć, ale kręci się w łóżku już dobrą godzinę, dochodzi więc do wniosku, że lepiej zrobi, wstając.

Alka wychodzi z domu i rusza w kierunku centrum. Chwilę później jest na miejscu. Widzi tam swoją piękną Mazdę. Całą i zdrową.  Podchodzi do okienka, by uregulować należność. Odwraca się, słysząc radosny okrzyk Bartmana.
-O, Alicja, cóż za wspaniały zbieg okoliczności.
-Taa... przecudowny-stwierdza sarkastycznie.
-Uuu... ktoś tu nie w humorze-droczy się brunet, opierając się o maskę samochodu Ali.
-Twój widok zepsuł mi nastrój.
-Jeszcze się gniewasz?
-Też pytanie... Oczywiście.
-Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na pizzę?-proponuje.
-No nie wiem.
-No nie daj się prosić-patrzy na nią błagalnym wzrokiem.
-No dobra. To kiedy?
-Choćby zaraz.
-Gdzie?
-Znasz tą...
-Na pewno nie, jedź przodem.
-OK. Tylko  mi nie ucieknij.
-Nie kuś.
-Eh... I co ja z Tobą mam.
-YYY... z tego co wiem, to nic-uśmiecha się.
-Jesteś niemożliwa-śmieje się, kręcąc głową. Wsiada do samochodu.
-Wieeem-śmieje się.
***

Dzwonek do drzwi zmusił Beatę do zwleczenia się z kanapy, na której siedziała, czytając książkę. Próbowała to zignorować, lecz ten ktoś za drzwiami jest bardzo uparty. Zaspana otwiera drzwi.
-Pani Beata Mróz?-pyta stojący za nimi kurier.
-Tak, to ja-odpowiada. Mężczyzna podaje jej kwiaty i wskazuje miejsce, w którym ma się podpisać.
-Piękne, ale to musi być pomyłka.
-Czy to jest pani adres?-pyta, wskazując jej konkretne miejsce na trzymanej przez siebie kartce.
-Tak.
-A pani nazywa się Beata Mróz?
-No tak.
-W takim razie to na pewno chodzi o panią.
-A od kogo są te kwiaty?
-Nie mogę tego powiedzieć. Proszę sprawdzić, może jest liścik.
-Dobrze, dziękuję. Do widzenia.
-Do widzenia-zamyka drzwi i rusza do kuchni. Wyjmuje z szafki wazon, napełnia go wodą i wstawia do niego róże, wyjmując kartonik, który jest załączony do bukietu. Napis na nim brzmi „Spotkajmy się w parku, przy fontannie o dwunastej. Będę czekać. P.” Uśmiecha się, i patrząc na wskazujący godzinę jedenastą zegarek zaczyna się przygotowywać na spotkanie z Piotrkiem. Zakłada błękitną tunikę, jasne jeansy i balerinki. Robi lekki makijaż, rozpuszcza włosy i biorąc torebkę opuszcza mieszkanie. Cieszy się, że spotka się z Piotrkiem. Mimo, że znają się krótko, zdążyli się zaprzyjaźnić.
Gdy dociera do fontanny, zegar wskazuje godzinę jedenastą pięćdziesiąt pięć. Siada na ławeczce i czeka na Pita. Punktualnie o dwunastej słyszy za plecami głos-Cieszę się, że przyszłaś....
***

Zibi wyjeżdża z parkingu. Ala z trudem opanowuje chęć skręcenia w przeciwną niż on stronę, jednak grzecznie rusza za nim do pizzerii. Kwadrans później wchodzą do środka i znajdują wolny stolik Chwilę później jednocześnie wybierają-Hawajska!
-To ja pójdę zamówić. Chcesz coś do picia?
-Może być sok porzeczkowy.
-Wracam za chwilę-deklaruje Zibi-Jestem!-rzuca chwilę później, siadając przy stoliku.
-Widzę-uśmiecha się.
-Spostrzegawcza jesteś.
-Wiadomo.
-Szkoda tylko, że nie zauważyłaś tej rysy na masce.
-Co?-krzyczy i wstaje, by ruszyć do wyjścia.
-Żartuję. Siadaj-mówi, ciągnąc ja za rękę.
-Bartman!-uderza go w ramie.
-Ej! To bolało!-jęczy udając, że rozciera bolące ramię. Oboje wybuchają śmiechem.
-Oj Zbychu, Zbychu-rzuca, kręcąc  głową. Kelnerka przynosi im zamówienie. Jedzą, wymieniając się najśmieszniejszymi historiami z przeszłości.
-I tylko dlatego Wlazły to Szampon?-pyta zszokowana.
-Tak, przez to, że kiedyś  na zgrupowaniu napił się szamponu dla zakładu. A czego się spodziewałaś?
-Sama nie wiem, ale na pewno nie tego.
-Ja też bym nie uwierzył, ale byłem przy tym. No, teraz twoja kolej. Opowiadaj-rzuca,biorąc kawałek pizzy z talerza.
-Ale co ja mogę ci powiedzieć? Twoje życie jest znacznie ciekawsze od mojego.
-Nie przesadzaj. Ja poza treningami mam niewiele czasu dla siebie.
-A propos. Kiedy wyjeżdżacie na zgrupowanie?
-Już się chcesz mnie pozbyć?
-Coś ty? Z ciekawości pytam.
-W piątek. W sobotę musimy być na miejscu. Dwa tygodnie do Memoriału, potem kilka dni do Igrzysk.
-Zazdroszczę wam.
-Czego?
-Jeździcie po świecie, odwiedzacie tyle różnych miejsc.
-Niestety. W praktyce nie jest aż tak kolorowo. Nasz czas wolny ogranicza się do odsypiania po treningach, i posiłków.
-W sumie tak, ale przecież nie może być aż tak źle. Na pewno jest ciężko pogodzić pracę ze zwiedzaniem, ale można to połączyć.
-Na początku każdy tak mówi, ale po miesiącu wszyscy rezygnują. No niestety, późno się zrobiło, a ja mam jeszcze coś do załatwienia. Dasz się zaprosić na kolację?
-Czy ja wiem...
-Mam Cię błagać? Proszę bardzo-mówiąc to wstaje i rozłozkladajac ręce, krzyczy-Przepraszam, chciałbym coś ogłosić! Chciałbym prosić tę panią, by-tutaj zawiesza głos na chwilę, by zbudować napięcie-poszła ze mną na kolację. Więc, Alicjo, czy zgodzisz się zaprosić się na kolację?-całą salę wypełniają teraz głosy klientów pizzerii, skandujących ,,Zgódź się, zgódź się’’
-No, chyba nie mam wyjścia-mruczy.
-Chyba nie dosłyszałem-droczy się z nią.
-Słyszałeś, nie zamierzam powtarzać-rzuca zirytowana.
-Zgodziła się!-krzyczy jeszcze bardziej ją denerwując.
-Możemy już iść?-pyta.
-Oczywiście.
-No to chodźmy-bierze swoją torebkę i szybkim krokiem opuszcza budynek.
-Hej, czemu tak pędzisz?
-A jak myślisz?
-Przecież inaczej byś się nie zgodziła-stwierdza brunet, łapiąc ją za rękę.
-Mylisz się. Zamierzałam się zgodzić.
-Przepraszam. Głupio wyszło.
-Dobra, uznajmy, że Ci wybaczam.
-Uznajmy?
-Dobrze słyszałeś. Do zobaczenia.
-Poczekaj. Daj mi swój  numer. Przecież musimy się jakoś dogadać odnośnie godziny-podaje mu ciąg cyfr, wsiada do samochodu i odjeżdża, zostawiając osłupiałego Bartmana na parkingu. Wzrusza ramionami i rusza do swojego BMW…

poniedziałek, 1 października 2012

Rozdział V

Rozdział V

…odrywają się od siebie chcąc zaczerpnąć powietrza. Nieśmiało spoglądają sobie w oczy. Piotrek obejmuje ją w pasie, a ona splata ręce na jego karku. Poruszają się w rytmie tylko im znanej melodii. Nie odzywali się do siebie, bojąc się, że mogą zniszczyć tę chwilę.
***

Zbyszek z Michałem kręcą się wzdłuż parkietu szukając wzrokiem Beaty i Piotrka. Zamierzają im powiedzieć, że dziewczyny chcą wracać do domu. Jednak widząc ich wtulonych w siebie postanawiają trochę z tym poczekać. Wracają więc do stolika, przekazując reszcie radosną nowinę. Cieszy ich to, w końcu jeśli ktoś zasługuje na miłość to właśnie oni. Zamawiają jeszcze jedną kolejkę Czekając, aż dołączą do nich „zakochańce” jak określił ich Misiek
-I oto jest ten, który wróżył nam dzieci. Chyba będziesz pierwszy-kpi Zibi, widząc ich trzymających się za ręce.
-Nie bądź taki do przodu. To nie my byliśmy sami w mieszkaniu przez dwie godziny.
-Miałabym spać z tym kimś?!-pyta Ala, zniesmaczona.
-Ej!!
-No co? Prawdę mówię-stwierdza, jednak Zbyszek zamyka jej usta pocałunkiem. Z początku nie chce odwzajemnić jego pocałunku, lecz kiedy jego usta napierają na jej wargi poddaja mu się. Nie chce tego przerywać. Jednak Zbyszek gwałtownie odsuwa ją od siebie.
-Nadal uważasz, że nie nadawałbym się na twojego kochan…-jego wypowiedź przerywa siarczysty policzek wymierzony przez Alkę. Dziewczyna odwraca się na pięcie i szybkim krokiem opuszcza klub.
-Beata, może powinnaś…
-Nie, ona musi się teraz na kimś wyżyć. Lepiej żebym to nie była ja.

Zapada niezręczna cisza, którą przerywa pojawienie się Pawła, który zniknął gdzieś zaraz po przyjściu do klubu-Kuraś dzwonił, rano mamy trening, muszę wracać do Bełka. Podwieźć kogoś?-pyta-Co mnie ominęło?-dodaje, wskazując splecione dłonie Piotrka i Beaty.
-Właściwie to i tak mieliśmy już wracać, więc czemu nie?-stwierdza Magda, a czując jego ponaglające spojrzenie dodaje-o tym opowiemy Ci po drodze.
Wychodzą z klubu, kierując się w stronę parkingu. Odwożą Magdę do domu i wracają na swoje osiedle. Zibi zabiera kompletnie pijanego Miśka i prowadzi go do ich mieszkania. Mróz i Nowakowski są w świetnych humorach i nie chcą kończyć tego wieczoru. Idą do mieszkania chłopaka. Zamykając drzwi Piotrek przysuwa się do dziewczyny i odgarnia niesforny kosmyk jej włosów. Muska wargami jej policzek i wyznaczając sobie ścieżkę do jej ust. W końcu złączają się w namiętnym pocałunku. Jego ręce wsuwają się pod jej bluzkę i błądzą po jej brzuchu, powodując u niej dreszcze. Ona zaczyna rozpinać guziki jego koszuli, rozkoszując się widokiem jego nagiego brzucha. Piotrek delikatnie popycha ją na łóżko w sypialni. Jej bluzka ląduje na podłodze. To samo spotyka jego koszulę.
Beata rozpina pasek  u spodni Pita, a on błądzi ustami po jej rozpalonym ciele. Jego dłonie wędrują do zapięcia jej stanika i z wprawą pozbywa się górnej części bielizny dziewczyny, okrywającej jej piersi. Nie pozostaje mu dłużna. Chwilę później zostaje w samych bokserkach. Jeansy Beaty nie są najmniejszym problemem dla siatkarza i w ślad za resztą jej garderoby kończą na posadzce. Później wszystko toczy się własnym torem. Ich ciała łączą się w jedno, a sypialnię Nowakowskiego wypełniają stłumione jęki pary…
***


Zibi wraz z Miśkiem wchodzą do mieszkania i rozchodzą się do swoich pokoi. Zbyszek, chcąc rozładować buzujące w nim podniecenie powstałe w wyniku pocałunku z Alicją wyciąga telefon i wybiera dobrze znany numer. Kobieta po drugiej stronie odbiera po kilku sygnałach.
-Spotkamy się dzisiaj?-pyta.
-…
-Ok. To tam, gdzie zwykle?-proponuje, słysząc twierdzącą odpowiedź.
-…
-Będę za pół godziny-rozłącza się i rusza w kierunku łazienki, by ułożyć włosy.
Gdy dociera na miejsce rudowłosa kobieta już na niego czeka.
-Chodźmy, mamy mało czasu-stwierdza, ciągnąc ją za sobą. Wchodzą do pokoju, w którym spędzają upojną noc. Nad ranem Zbyszek spogląda na dziewczynę i opuszcza hotel.
***

Beatę budzą promienie słoneczne wpadające przez niezasłonięte okno. Przekręca się na drugi bok i widzi leżącego obok Piotrka. Wspomnienia minionej nocy wywołują uśmiech na jej twarzy. Zaczyna szukać swoich ubrań, gdy ktoś dzwoni do drzwi. Zakłada więc koszulkę Piotrka i rusza, by otworzyć. Stoi za nimi dziewczyna o pięknych spływających wzdłuż jej szczupłej sylwetki czarnych włosach.
- Co pani tutaj robi?-pyta nowoprzybyła.
-Mogłabym zapytać o to samo.
W tej chwili przy wejściu z sypialni pojawia się zaspany Nowakowski.
-Klaudia? Co ty tu robisz?
-No jak to co? Przyjechałam do Ciebie, kochanie-stwierdza, podchodząc do niego-ale widzę, że wolisz tą tanią dziwkę ode mnie.
Zdenerwowana Beata zabiera swoje rzeczy i wybiega z mieszkania. Zadowolona z siebie Klaudia zostawa osłupiałego Pita na środku korytarza i opuszcza jego mieszkanie.
***

Trzask zamykanych drzwi wyrywa Miśka z głębokiego snu. Straszny ból przeszywa jego czaszkę-Zibi! Wody-chrypi.
-Stoi przy Twoim łóżku!-słyszy odpowiedź w kuchni. Czuje zapach jajecznicy, lecz na samą myśl o jedzeniu robi mu się niedobrze. Szybkim krokiem rusza do łazienki. Wychodząc z niej czujesię jak trup.
-Nieźle wyglądasz-śmieje się Bartman.
-Dzięki. Ty wcale nie lepiej-dzwonek do drzwi przerywa ich przekomarzania. Do środka wchodzi Piotrek.
-Zrobiłam najgłupszą rzecz w życiu-rzuca prosto z mostu zamykając za sobą drzwi.
-Taa... Cześć Piter-mruczy Misiek, chowając się w swoim pokoju.
-Chyba przespałam się z Beatą-Zbyszek, który sekundę wcześniej wziął łyk wody, wypluł całą zawartość jamy ustnej na podłogę.
-Chyba?-drwi.
-No bo ja… pijany byłem. Ale wszystko na to wskazuje. Przespałem się z nią, a rano przyszła do mnie Klaudia. Beata otworzyła jej drzwi.
-I jak jej to wytłumaczyłeś?
-Komu?-pyta inteligentnie Pit.
-No, Beacie… chyba oczywiste, że nie Klaudii… Myśl człowieku
-Nie zdążyłem. Klaudia nazwała ją tanią dziwką, a ona zabrała  swoje rzeczy i uciekła-odpowiada Nowakowski, puszczając jego uwagę mimo uszu.
-Nie poszedłeś za nią?
-Nie wiedziałbym, co mam jej powiedzieć.
-Ty idioto! Trzeba było grać na zwłokę.
-Nie potrafię.
-Ja Cię nauczę jak się postępuje z kobietami.
-Nie słuchaj go. Nie wie co mówi. Idź do niej. Pogadaj z nią-radzi Michał, wychodząc z powrotem na korytarz.
-O czym? Nie wiem, co mam jej powiedzieć. Przecież ja ją ledwo znam.
-Nie przeszkadzało Ci to się z nią przespać.
-Wielkie dzięki za wsparcie.
-Nie rozumiem jednej rzeczy… Ty kochasz Klaudię?
-Nie wiem. Cholera, ja już nic nie wiem-stwierdza, kręcąc głową, ze zrezygnowaniem.
-Idź do niej. Koniecznie!
-I co ja jej powiem? „Ta narwana laska to moja była, która już nic dla mnie nie znaczy”? Wiesz jak to zabrzmi?
-Lepsze to, niż unikanie tej rozmowy.
-Dzięki za radę. Bardzo mi pomogliście-burczy sarkastycznie opuszczając mieszkanie chłopaków.
***

Beata wpatruje się w sufit swojej sypialni zastanawiając się dlaczego zachowała się tak idiotycznie. Poszła do łóżka z prawie obcym facetem. Nie umie tego zrozumieć. Nie pomaga jej w tym nawet fakt, że zrobiła to z siatkarzem, jej idolem. Tym bardziej nie powinna do tego dopuścić. Jej rozmyślania przerywa pukanie do drzwi jej pokoju-Alka! Mówiłam Ci, że chcę zostać sama!-krzyczy.
-To nie Ala, to ja-słyszy głos Nowakowskiego-Mogę wejść?
-Czego chcesz?-pyta z wyrzutem.
-Pogadać. Wytłumaczyć.
-A mamy o czym gadać? Nie wydaje mi się.
-Jestem innego zdania.
Odwraca się od niego, jednak wie, że Pit się nie podda. Słyszy kroki, a już chwilę później materac ugina się pod jego ciężarem.
-Proszę. Daj mi chociaż chwilę. Porozmawiaj ze mną-błaga ją.
-O czym? Chcesz mi powiedzieć,  że to była tylko chwila słabości z Twojej strony? A może poinformujesz mnie, że masz mnie za dziwkę tak jak Twoja Klaudia? Nie mówiłeś, że masz dziewczynę! Udało Ci się znaleźć napaloną laskę, która się z Tobą do łóżka, co?
-Dasz mi dojść do słowa?
-Mów-warczy.
-Byłem z Klaudią przez pięć lat.
-Co to ma do rzeczy?
-Proszę, nie przerywaj mi. Chcę Ci to powiedzieć, ale nie pomagasz.
-Kontynuuj.
-Kochałem ją jak wariat. Nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Kiedy dostałem propozycję gry w Jastrzębiu postawiła mi ultimatum. Albo ona, albo siatkówka. Nie chciałem jej stracić, ale zależało mi na grze tutaj. Postanowiłem podpisać kontrakt. Zerwałem z nią. Skoro nie mogła zaakceptować mnie takiego, jakim jestem, musiałem zakończyć to nim ona to zrobi. Było mi ciężko, ale wiedziałem, że muszę zapomnieć. Chłopaki mi w tym pomogli. Zaproponowali mi wyjście na imprezę. Schlałem się, z resztą, sama widziałaś. Wtedy miałem czas, by wszystko przemyśleć. Przestałem się tym zadręczać. Zrozumiałem, że przeszłości nie zmienię, a rozgrzebywanie starych ran mi nie pomoże. Resztę znasz.
-Po co mówisz mi to wszystko?
- Chciałem, żebyś wiedziała. Sam nie wiem, dlaczego.
-Przepraszam.
-Za co?
-Wczoraj mnie poniosło. Nie powinno do tego dojść.
-Żałujesz? Bo ja nie. Nie pamiętam wiele, ale cieszę się, że do tego doszło. Szkoda tylko, że tak to się skończyło.
-Nie mogłeś tego przewidzieć.
-Ale nie zareagowałem. Powinienem coś powiedzieć. Powinienem Cię bronić.
-Nieważne. Było minęło. Czasu nie cofniesz.
-Beata… O, przepraszam, nie będę przeszkadzać-przerywa Alicja wchodząc do pokoju.
-W porządku. I tak miałem się zbierać…-zaczyna Piotrek.
-Nie, nie! Zostań. To nic ważnego-zatrzymuje go, wycofując się.
Resztę dnia spędzają we dwoje. Szatynka opowiada mu o wypadku, o szkole, studiach. On wspomina zgrupowania, w których brał udział. Czas mija im szybko. Nie zorientowali się, że zrobiło się ciemno. Nic dziwnego, dochodzi już północ. Nowakowski żegna się całując ją w policzek i wraca do swojego mieszkania…

Rozdział IV


W klubie zabawa trwa w najlepsze. Piotrek i Michał przysiadają się do dziewczyn i, przy piwie, obgadują Zibiego i Alicję.
-Ja wam mówię. Z tego jak nic będą dzieci-stwierdza Pit.
-Znalazł się znawca-rzuca Misiek kończąc browara-nie wiem jak wy, ale ja mam ochotę na coś mocniejszego.
-Jasne, jak stawiasz, to czemu nie-odpowiada Magda, szczerząc się.
-To ja wracam za chwilę.
-Noo.. chwiejnym krokiem.
-Mam Ci przypomnieć Twój chwiejny krok?
-Zaraz, to wy mi się wczoraj tłukliście pod drzwiami?
-Yyy... wychodzi na to, że tak.
-Już za dziesięć minut rozpoczynamy nasz wieczór karaoke. Wszystkich zapraszamy do zabawy.-zapowiada DJ po raz kolejny.
-Idziemy zapisać Miśka?-pyta Piter
-Jasne, tylko mnie w to nie mieszaj-śmieje się Beata.
-OK.-odchodzi, zostawiając dziewczyny same. Chwilę później wraca Kubiak z wielkim bananem na twarzy i butelką żurawinowej Finlandii w ręce.
-Ooo.. a Pit gdzie? Już pod stołem?-drwi.
-Grzeje tam miejsce dla Ciebie-odpowiadają jednocześnie. Michał siada udając obrażonego z na dostawionym do stolika stołku.
DJ zaprasza wszystkich na parkiet rozpoczynając zabawę, a Misiek, już totalnie zalany zgadza się bez zbędnych komentarzy.
-Zapraszamy na scenę pierwszych uczestników. Michał i Magda. Wesprzyjmy ich brawami.
Piter poprowadza zdezorientowaną Magdę za Kubiakiem i wpycha ją na scenę.
-Zabiję Cię-mruczy cicho blondynka.
W tym samym czasie do Graffiti wracają Zbyszek i Alicja. Widząc przyjaciół na scenie wybuchają niepochamowanym śmiechem. Chwilę później przeciskają się przez tłum szukając Piotrka i Beaty.
Słysząc pierwsze takty piosenki śmieją się jeszcze głośniej. Michał i Magda szaleją na scenie, a publiczność ma z nich niezłą polewkę. Bartman zauważa w końcu Nowakowskiego i podchodzi do niego, torując sobie drogę wśród imprezujących. Wystarcza jedno spojrzenie na Piotrka, by wiedzieć, że to jego zasługa. Niestety występ Michała i Magdy kończy się zdecydowanie zbyt szybko. Kubiak, patrząc na stojących obok siebie Alę i Zbyszka, ze zdziwieniem stwierdza, że oboje jeszcze żyją-Wynajmę was na moje wesele-stwierdzają jednocześnie... Zibi i Alka.
-Uuu... czyżby rozkwitał tu romans?-śmieje się Michał.
-Od razu mówiłem, że będą z tego dzieci-wtrąca Piotrek.
-Ty się lepiej zajmij swoimi dziećmi-burczy Zibi.
-A mam jakieś?-pyta Pit, udając zaskoczenie.
-Na pewno nie ze mną-słyszy w odpowiedzi. Zamyślony rusza w kierunku stolika, czekając na pojawienie się Bartmana z kolejną butelką wódki. Po kilkunastu minutach Pit zaczyna się rozkręcać i porywa na parkiet każdą z dziewczyn po kolei. Gdy razem z Beatą docierają na parkiet, z głośników płyną wolniejsze dźwięki. Tańczą objęci, wpatrzeni w swoje oczy. Po chwili ich usta łączą się w namiętnym pocałunku, którego żadne z nich się nie spodziewało. Zatrzymują się w miejscu, całkowicie zatracając się w swojej bliskości, nie zwracając uwagi na szalejących wokół ludzi…